kliknij tutaj
Serwis niezależnej grupy
zainteresowanej w typie konserwatywnego judaizmu w Polsce

strona w budowie

  home    aktualności    judaizm konserwatywny    o nas    Masorti    linki    z prasy    forum    multimedia    kontakt   home  

- z prasy

Polityka - nr 38 (2470) z dnia 2004-09-18; s. 94-97

Społeczeństwo / Ludzie / Spór o judaizm

Beata JaworskaTomasz Wysocki

Rabin zanadto reformowany

Trzy lata temu żydzi witali we Wrocławiu wytęsknionego rabina. Ivan Caine chciał zaszczepić zasady judaizmu bardziej liberalnego, który cieszy się największą popularnością w Stanach Zjednoczonych. Wywołało to protesty innych rabinów w Polsce i opór ortodoksyjnych żydów.

Rabin powinien być autorytetem. Ma wydawać opinie, pomagać gminie, dbać o poziom intelektualny jej członków i o budżet – wylicza Jerzy Kichler. To on pełnił funkcję przewodniczącego Gminy Wyznaniowej Żydowskiej we Wrocławiu, kiedy we wrześniu 2001 r. po raz pierwszy przyjechał do Polski emerytowany rabin filadelfijskiej Society Hill Synagogue 83-letni Ivan Caine z żoną Deborą. – Sprawiał wrażenie mądrego, rozsądnego człowieka, który ma szacunek dla innych społeczności – ocenia wrocławianin, który także dzisiaj zasiada w zarządzie gminy.

Zostaliśmy poproszeni, żeby służyć w kraju, który jest sercem europejskiego żydostwa od ponad wieku – wyznaje Amerykanin. – Ostrzegano nas, żeby nie ufać Żydom w Polsce, bo pewne metody z czasów komunizmu pozostawiły w nich ślady.

Rabin Caine jest przedstawicielem tak zwanego judaizmu konserwatywnego, nazywanego także masorti, najliczniejszego w Stanach Zjednoczonych. Zakłada on wierność obyczajom i tradycji, choć swobodniej niż w judaizmie ortodoksyjnym traktuje polecenia halachy, czyli żydowskiego kodeksu prawnego i religijnego – dotyczy to m.in. przestrzegania szabatu i koszerności, modlitwy w narodowych językach, także większego udziału kobiet w życiu religijnym.

Dla całego judaizmu Tora i słowa rabina są święte, ale to wszystko podlega ewolucji i to ta ewolucja odróżnia rodzaje judaizmu – podkreśla Michael Schudrich, ortodoksyjny rabin Warszawy i Łodzi (ponad trzystu członków gminy). – To nie znaczy, że konserwatyści nie szanują tradycji, tylko dla nich zmiany są łatwiejsze i przychodzą szybciej.

Dla wrocławskich Żydów (ponad trzystu członków gminy) konserwatyzm Caine’a początkowo nie miał znaczenia. Przede wszystkim chcieli mieć swojego rabina. – Większość naszych seniorów to urodzeni ortodoksi i obojętnie, kto będzie ich prowadził, oni i tak będą ortodoksyjni – podkreśla Kichler. W kwietniu 2002 r. walne zgromadzenie członków gminy oficjalnie uznało Ivana Caine’a za rabina Wrocławia. Pierwszego od ponad 30 lat.

Koło historii

Wybór nowego rabina reprezentującego taki nurt miał także znaczenie historyczne. Korzenie bowiem judaizmu konserwatywnego sięgają właśnie niemieckiego Wrocławia. W 1854 r. przy dzisiejszej ul. Włodkowica powstało żydowskie seminarium teologiczne, które szybko zyskało miano centrum nowoczesnego judaizmu, obejmując wpływami nie tylko Niemcy, ale i całą Europę. Na przełomie XIX i XX w. stał się on niezwykle popularny, zwłaszcza wśród żydowskiej inteligencji i klas wyższych.

W 1938 r. seminarium przestało działać, dwa lata później hitlerowcy spacyfikowali społeczność wrocławskich Żydów. Ale podstawy tego, co dzisiaj nazywa się judaizmem konserwatywnym, były już mocno zaszczepione w Stanach Zjednoczonych.

Po wojnie na Dolnym Śląsku osiedlili się ortodoksyjni polscy Żydzi. Licząca początkowo kilkadziesiąt tysięcy osób społeczność zaczęła się wykruszać już w latach 50. wskutek emigracji i nacisków komunistów. Rabin we wrocławskiej gminie był do 1968 r.

Społeczność wrocławskich Żydów odrodziła się na początku lat 90., jednak funkcjonowała bez rabina. Wprawdzie młody wrocławianin Chaim, który studiował w jesziwach w Izraelu i USA, był doskonałym kandydatem na rabina, ale wybrał Nowy Jork. Kierownictwo gminy rozpoczęło poszukiwania. – W pierwszej kolejności zwróciliśmy się do przyjaciół ortodoksyjnych, ale nie było odzewu – wspomina Jerzy Kichler. Potem o pomoc poproszono nieortodoksyjnych Żydów amerykańskich. Przyjechał rabin Ron Hoffberg. Już się mówiło, że zostanie w Polsce na dłużej, kiedy okazało się, że bardziej mu się spodobał praski Most Karola niż wrocławska dzielnica Czterech Wyznań, i osiadł w stolicy Czech. – Potem nastała pustka, którą wypełnili przedstawiciele amerykańskiego ruchu konserwatywnego – mówi Kichler. – Oni zaproponowali kandydaturę rabina Caine’a.

Dojrzały wiekiem rabin Caine działał z młodzieńczym impetem. Już jesienią 2002 r. rozpoczął przygotowania do konwersji na judaizm 19 osób. – Ta grupa uczestniczyła w całym cyklu świąt i nabożeństw. Podczas cotygodniowych spotkań uczyliśmy się z materiałów przesyłanych przez rabina, mieliśmy także lekcje hebrajskiego – relacjonuje jeden z konwertytów.

Przygotowania trwały rok. Ivan Caine przyjeżdżał do Wrocławia tylko na święta. – Wolałabym, żeby był na miejscu, żeby rozwiewał wszystkie wątpliwości – przyznaje uczestniczka spotkań. – Zostawaliśmy sami i rodziło się masę pytań, na które nikt nie potrafił odpowiedzieć.

Ortodoksyjny rabin Warszawy na przygotowanie do konwersji poświęca od dwóch do ośmiu lat. Mimo to pojawił się pomysł współpracy obu rabinów, tak jak to ma miejsce w Izraelu. – Zaproponowałem rabinowi Caine’owi, że ja będę uczył swoich konwertytów, a on swoich. Potem wspólnie staną przed ortodoksyjnym bejt dinem, czyli sądem rabinackim, i to on zdecyduje, kto może przejść konwersję. Chciałem współpracować, ale się nie udało – twierdzi Schudrich, który ukończył tę samą uczelnię rabinacką co Caine.

Konstanty Gebert, wydawca miesięcznika „Midrasz”, przyznaje, że Caine miał prawo do przeprowadzania konwersji zgodnie z nurtem judaizmu, który reprezentuje. – Pytanie, jakie można zadać, to czy wszystkie osoby, które przeszły u niego konwersję, chciały właśnie konwersji konserwatywnej, a nie ortodoksyjnej? A jeżeli byłyby takie osoby, to czy rabin Caine zrobił wszystko, żeby im to umożliwić? – zastanawia się Gebert. – Wydaje mi się, że nie dołożył wszystkich możliwych starań.

Znak odrodzenia

Konwersja została zaplanowana na koniec września 2003 r., ale Schudrich nie zezwolił, aby wrocławianie dokonali rytualnego obmycia w mykwie w stolicy. – To absolutnie nie była żadna kara – podkreśla rabin Warszawy. – Rabin Caine przeprowadził przygotowania według swoich wzorców i miał do tego prawo, ale ja podążam inną drogą.

Mieliśmy nadzieję użyć mykwy w Warszawie, bo powinna ona służyć całej społeczności żydowskiej, a nie tylko ortodoksom – przyznaje Caine. Zastanawiano się nad wyjazdem do Berlina lub Budapesztu. Brano pod uwagę także naturalną mykwę, jaką jest rzeka. Ostatecznie skorzystano z prywatnej rytualnej łaźni w Krakowie.

Do hotelu, w którym odbywała się uroczystość, wtargnął ortodoksyjny rabin Sasza Pecaric z grupą swoich ludzi. Zdecydowanie sprzeciwił się przeprowadzeniu konwersji, Caine’a nazwał nawet szarlatanem. – Krzyczał, czy rozumiemy, co robimy, że nikt tej konwersji nie uzna – opowiada jedna z uczestniczek. – Wydaje mi się, że powinien cieszyć się z tego, że będzie więcej Żydów.

Konwersje były przeprowadzone zgodnie z rytuałem konserwatyzmu. Ale religijny establishment w Izraelu nie będzie tego honorować i nie będą oni uważani za żydów – twierdzi Konstanty Gebert.

Wydarzenia w Krakowie odbiły się echem w społeczności żydowskiej całego świata. Jerozolimski dziennik „Haaretz” przywołał głos rabina Daniela Allena, byłego prezesa Fundacji Masorti w Izraelu, który powiedział, że „ten incydent jest przykładem nietolerancji ortodoksów wobec konserwatywnego i reformowanego judaizmu”. Nowojorska dziennikarka Ruth Gruber w tekście napisanym dla tygodnika „Jewish Week” wspomniała natomiast, że Caine ostro skrytykował ortodoksyjnych rabinów podczas kazania w Jom Kipur.

Nie rozdzierałbym szat z tego powodu. Można mówić o sporze, i to nie tylko lokalnym, polskim, ale to wielki spór na gruncie współczesnego judaizmu – tłumaczy Gebert. – To, że pojawia się u nas, jest paradoksalnie jednym z dowodów na to, że życie żydowskie w Polsce się odradza.

Spalić Torę!

Rabina Ivana Caine’a nie zraził incydent w Krakowie, podobnie jak wrocławskich nowych Żydów. W kilka tygodni później w synagodze Pod Białym Bocianem odbyła się bat micwa dwóch dziewczynek, odpowiednik męskiej bar micwy – uroczystego przyjęcia przez chłopca obowiązków i praw dorosłego Żyda. Wkrótce potem pod hupą w świątyni stanęły dwie pary. Były to pierwsze śluby wrocławskich Żydów od prawie 40 lat. Podczas obu uroczystości kobiety siedziały wspólnie z mężczyznami, ubrały tałesy, a nawet czytały Torę.

Tak gwałtowne zmiany zwyczajów nie podobały się ortodoksom. Kiedy rabin Caine przebywał w Polsce, w gminie obowiązywały wyznaczone przez niego zasady, natomiast kiedy wyjeżdżał, było po staremu. W sali modlitw pojawiły się kartki, które wskazywały oddzielne miejsca dla mężczyzn i kobiet, i polecenie, by kobiety nie zakładały tałesów. Sprzeciw wobec pomysłów rabina Caine’a dotknął nawet konwertytów. – Niektórzy odgrażali się, że trzeba spalić tę Torę, bo jest zbezczeszczona przez dotykanie nieżydów – przyznaje jedna z osób, które przeszły konwersję. Dodaje, że nie przeszkadzają jej nawet zakazy i polecenia, ale zachowanie współwyznawców, którzy ciągle korygują postanowienia demokratycznie wybranego rabina.

Część młodszych członków gminy pożąda zmian. Przyznają, że w Polsce niemożliwe jest ścisłe przestrzeganie prawa. – Nie ma u nas sklepów z koszernym jedzeniem, żaden pracodawca nie zwolni mnie w piątek, abym przygotowała szabat, mój narzeczony nie jest żydem i nie wyobrażam sobie wyboru między miłością a religią, a judaizm ortodoksyjny to by mi nakazał – wylicza wrocławianka.

W marcu 2004 r., podczas swojego ostatniego pobytu w Polsce, Caine przedstawił zarządowi gminy wyznaniowej żydowskiej ultimatum. – Jeżeli społeczeństwo Żydów we Wrocławiu zaakceptuje mój program zachowania etycznego, organizacji demokratycznej, jasnej administracji i równości dla wszystkich przy jednoczesnym respektowaniu tradycji judaizmu nawiązującej do koszernego jedzenia, szabatu, świąt, to byłbym szczęśliwy móc służyć dalej tej społeczności – deklaruje Caine.

Zarząd gminy obiecał rabinowi, że przekaże jego sugestie członkom społeczności. – Nie odwołaliśmy rabina Caine’a, ale do końca roku nie przyjedzie już do Polski – powiedział Stanisław Sabina, dyrektor biura zarządu gminy.

W lipcu był w Polsce rabin Joe Wernik, szef masorti w Izraelu. Miał zaproponować wrocławianom kandydata na nowego rabina. Także z denominacji konserwatywnej, ale mającego doświadczenie w pracy z żydami z krajów postkomunistycznych. Żadne ostateczne decyzje jednak nie zapadły.

W zawieszeniu

Oceny działań Ivana Caine’a są podzielone. Jedni widzą w nich sposób na ożywienie judaizmu, inni oskarżają go o wprowadzanie zasad, jakie trudno zaszczepić wśród tradycyjnie ortodoksyjnych polskich żydów. Twierdzi się, że nie brał pod uwagę tego, że na judaizm w Polsce miały znaczący wpływ doświadczenia Holocaustu i pół wieku komunizmu.

Wydawało mu się, że w Polsce może przyjąć się amerykański sposób myślenia, a to działało w sposób destrukcyjny – twierdzi Kichler. – Wrocławski judaizm nie jest w tej chwili kwitnący. Rabin Caine chciał szybkich sukcesów, ale doprowadził do tego, że nikt nie ma pomysłu na to, co dalej robić. Zdaniem Kichlera, gdyby we Wrocławiu został rabin Ron Hoffberg, wszystko wyglądałoby teraz inaczej.

Rabin Ivan Caine nie wie, kiedy przyjedzie do Polski. To zależy od władz wrocławskiej gminy. – Cokolwiek się stanie w przyszłości, to zawsze będziemy czuć, że to jest nasza bardzo daleka rodzina i będziemy obawiać się o ich przyszłość – wyznaje. Podkreśla jednak, że jest przekonany, iż judaizm konserwatywny szybko przyjmie się w Polsce. Potwierdza to jedna z konwertytek: – Ruch Masorti trafia do młodych ludzi z racji tego, że jest nowoczesny, bardziej otwarty, daje więcej możliwości.

Dla mnie najważniejszy jest sam judaizm. W czasach Mojżesza nie było żadnych podziałów, odłamów, wtedy najważniejsze było, żeby być razem i łączyć się w wierze. Chciałbym, żeby teraz też tak było. Najważniejsze jest być żydem. Nie szukajmy podziałów, tylko działajmy razem – upiera się rabin Schudrich.

Nie ma powodu, żeby w Polsce było inaczej niż w reszcie świata żydowskiego – podsumowuje Konstanty Gebert. – Polska jest wolnym krajem i nikt nikomu nie zabrania zakładania innych żydowskich struktur. W Warszawie działa Beit Warszawa, która jest społecznością reformowaną.

Barbara Jaworska, Tomasz Wysocki

 Rabin zanadto reformowany: Polityka - nr 38 (2470) z 2004-09-18; s. 94-97

 

MASORTI Polska
Copyright © 2009 by MASORTI Polska kontakt e-mail: masorti@masorti.pl
strona w budowie